<monkey>
Cześć nazywam się LINA ze słowikowego sadu. Jednak moja mama i cała moja rodzina mówią do mnie Lusia. Tak więc jestem Lusia, Lucyna, Lulanka.
<br><br>
Urodziłam się 27 stycznia 2000r. Trafiłam do świetnego domu w Kościelnie i odtąd mam kochaną rodzinę. Moja mamcia to Małgosia. Babcia nazywa się Ewa, a jej mąż, czyli mój Pańcio, to Kazimierz. Jest jeszcze wujek Tomasz i dziewczyna, za którą szaleję, którą bardzo kocham - Zuzia.
<br><br>
Kiedy zamieszkałam w Kościelnie, uwielbiałam psocić. Gryzłam kapcie, wszystkie książki mojej mamci i rozbierałam na części pierwsze pluszowe maskotki. Ale miałam frajdę.
<br><br>
<b>Mój pierwszy wyjazd.</b><br>
Skończyłam pół roku i z tej okazji mamcia zabrała mnie na wakacje w góry, pojechałyśmy do Bukowca w Karkonoszach. Ależ było cudnie … hasałam po okolicy jak góralka, czas uprzyjemniała mi kumpelka z podwórka - Psotka.
<br><br>
W roku 2001 zaczęłam jeździć na wystawy. Zajmowałam najwyższe miejsca. Po prostu, jestem piękna dziewczyna. No i … zakochałam się. Poznałam przyszłego ojca moich siedmiorga dzieci. Miłość była krótka, ale dzieci mam !!!
<br><br>
Pedro, mój jedyny synuś, trafił do miłego domu w Warszawie.
<br>
Pysh i Pola zamieszkały w leśniczówce w okolicach Choszczna.
<br>
Panda, obecnie Saba mieszka w Toruniu.
<br>
Plameczka, największy łobuziak, zaskarbiła sobie serca uroczej rodziny z Poznania.
<br>
Puma - myśliciel uszczęśliwiła Panią Asię, Pana Andrzeja i Michała z Warszawy.
<br>
Pantera, która została Figulisią, mieszka w pięknym domu, w Pasecznie. Nasze rodziny bardzo się zaprzyjaźniły. Spotykamy się tak często, jak to tylko możliwe.
<br>
Renata, Mariusz, Jagusia i mateusz ogromnie nas rozpieszczają, a my odpłacamy im miłością.
<br>
Przedstawiłam już wszystkie moje dzieci, teraz trochę o mnie.
<br><br>
Jestem pieszczochem. Kiedy odpoczywam lubię, żeby była przy mnie moja mamcia Małgosia. Często zasypiamy tuląc się do siebie. Ach, wtedy czuję się tak bezpiecznie. Jest mi dobrze. Na spacerze przepadam za zabawą w rzucanie patyków.
<br><br>
Najbardziej podobają mi się wspólnie z Mamcią długie spacery po Kościańskich łąkach. Przyglądamy się przyrodzie. Obserwujemy zaloty łabędzi, kaczki z małymi. Chętnie bym na nie zapolowała, ale mamcia nie pozwala. Wolno mi do woli polować na kapcie. 
<br><br>
Pozdrawiam i merdam ogonkiem do wszystkich, którzy odwiedzili moją stronę.
<br><br>
Kontakt: <a href="mailto:gbrink@op.pl" style="text-decoration: underline;"><b>gbrink@op.pl</b></a>

</monkey>

